 |
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA"
czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...
|
|
Kolejny raz się zawiodłam |
| Autor |
Wiadomość |
rosetta
Milczek

Wiek: 43 Dołączyła: 14 Mar 2010 Posty: 9
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 15:42
|
|
|
Brał udział w terapii, pomagał sobie farmakologicznie. Tylko, że jak tylko nie wziął tabletki to pił. To było jego usprawiedliwienie. Pije bo nie ma tabletek. Ale zrezygnował potemz terapii. Uważał że mu nie potzreba. Dopiero teraz do mnie dotarło, że on to wszystko robił z przymusu. Bo ja mu kazałam. I dlatego to nietrwałe. Ostatnio mi powiedział, ze jak bym mu przydłużyła smycz i mógł się napić z kolegami po piwku czasami to by nie pil. Ale sam tego nie wymyslił, słyszałam to wcześniej od jego kolegi. Po prostu on nie chce się zmienić. On nie rozumie gdzie jest problem. Uważa, ze każdy facet pije a ja mam za duże wymagania co do niego. |
|
|
|
 |
verdo
Gaduła

Pomógł: 8 razy Dołączył: 21 Lut 2009 Posty: 656 Skąd: EU
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 16:03
|
|
|
| rosetta napisał/a: | | Po prostu on nie chce się zmienić. On nie rozumie gdzie jest problem. |
On SAM musi do tego dojrzec,SAM musi chciec sie zmienic,przestac pic,ingerencja innych osob na niewiele sie zda... |
|
|
|
 |
Klara
Uzależniony od Dekadencji

Pomogła: 264 razy Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 7870
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 16:04
|
|
|
| rosetta napisał/a: | | On nie rozumie gdzie jest problem. |
Nie czekaj Rosetto aż zrozumie, bo możesz tak przeczekać całe życie
Mój mąż tak miał i pił do końca.
Do swojego końca. |
_________________ "Kiedy się przewracasz, nigdy nie wstawaj z pustymi rękami." /przysłowie japońskie/ |
|
|
|
 |
evita
[*][*][*]

Pomogła: 75 razy Wiek: 60 Dołączyła: 03 Wrz 2009 Posty: 2895 Skąd: wielkopolska
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 16:36
|
|
|
rosetto weź sobie do serca co ci napisała Tomoe i staraj się postępować wg jej wskazówek ! Jest to dość drastyczne i rozumiem ciebie, że po 10 wspólnych latach ciężko przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego ale być może tobie uda się wyrwać z tej matni tak jak już wielu się udało trzymam kciuki w każdym razie |
_________________ spragniona niecodzienności,stęskniona do nadzwyczajności ...
 |
|
|
|
 |
KICAJKA
Trajkotka współuzależniona-stara al-anonka


Pomogła: 101 razy Wiek: 66 Dołączyła: 28 Wrz 2009 Posty: 1555 Skąd: śląskie
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 17:31
|
|
|
Życzę Ci abyś miała siłę i odwagę postępować konsekwentnie,zadbać o siebie i dziecko a mąż musi radzić sobie sam. |
_________________ " Jestem dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy,mam prawo być tutaj..."
http://www.youtube.com/wa...feature=related
 |
|
|
|
 |
rosetta
Milczek

Wiek: 43 Dołączyła: 14 Mar 2010 Posty: 9
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 18:20
|
|
|
Ale powiedzcie czemu czuje się jak sparaliżowana. Mam takie dziwne uczucie w brzuchu, po prostu coś mnie tam gniecie. Nie wiem co mam zrobić ze sobą. Siedzę, jem, śmigam po necie. Ale jakby to wszystko tymczasowe, jakby coś miało jeszcze nastąpić. Na szczęście jutro długo w pracy (nie wiem czy takie szczęscie dla mojego syna) Jakoś tam mi łatwiej. Wiem, ze tam nie przyjdzie, że mnie nie znajdzie, tam jest mi dobrze, bezpiecznie. Pracuje bardzo daleko od domu i on tam nigdy nie był. |
|
|
|
 |
stiff
Uzależniony od netu


Pomógł: 38 razy Wiek: 66 Dołączył: 05 Paź 2008 Posty: 4912
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 18:24
|
|
|
| rosetta napisał/a: | | Mam takie dziwne uczucie w brzuchu, po prostu coś mnie tam gniecie. |
Niepewność i jeśli Cie to pocieszy, to każdy tak ma w podobnej sytuacji... |
_________________ Jesteś taką osobą, jaką decydujesz się być... |
|
|
|
 |
biedronka
Małomówny

Wiek: 54 Dołączyła: 05 Mar 2010 Posty: 54
|
Wysłany: Wto 16 Mar, 2010 20:10
|
|
|
witaj Rosetto, doskonale cie rozumiem. To dziwne uczucie w brzuchu, to nadzieja, jak napisała mi Klara. I miała rację nadzieja umiera ostatnia. Ja miałam, mam i pewnie bedę miała nadzieję, ale tez chce zyć normalnie, a nie czekać, mysleć i bac się następnego razu. Gdy zaczełam szukac pomocy, poznałam dziewczynę, która z wielkiej miłości odeszła od swojego alkoholika. Tułał sie po śmietnikach, spał na klatkach, był na krawędzi śmierci. Trwało to chyba 5 lat i dopiero sie opamietał. Podjął leczenie, teraz od 2 lat sa razem. Po rozwodzie, ale razem. Jest więc światełko w tunelu, ale aby do niego dojść, trzeba najpierw ratowac siebie. Ja tez do wszystkiego dochodziłam malutkimi kroczkami. Wiele razy uległam, wierzyłam, dzieki forum wiele zrozumiałam i dowiedziałam się jak mysi, funkcjonuje alkoholik. Dzis nie wiem, czy bede dalej z tym człowiekiem. Tak naprawdę wcale nie chcę, ale nie wiem też jak sie zachowam, gdy wróci. Mamy wspólny dom, samochód, kredyt. wolałabym aby zniknął z mego zycia, ale przeciez tak się nie da. Nauczyłam się, że moge życ obok i bede próbowała to zrobić. Mocno trzymam za ciebie kciuki (za siebie zreszta też) pozdrawiam i wierzę, ze wybierzesz najlepsza drogę dla siebie. Pamietaj DLA SIEBIE, nie dla niego |
_________________ Nadzieja jest jak cukier
Wystarczy odrobina, by osłodzić życie ... |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
|