Pomogła: 62 razy Dołączyła: 03 Maj 2013 Posty: 2219 Skąd: Małopolska
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 08:55
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Z drugiej strony rodzina w zasadzie działa, żoną dalej kocha (ale mówi że jestem chory tylko że o tym nie wiem), kasa idzie, chalupa super, długów brak.
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Żoną się o mnie martwi.
Jacek Uzależniony od Dekadencji ...jestem alkoholikiem...
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Z drugiej strony rodzina w zasadzie działa, żoną dalej kocha (ale mówi że jestem chory tylko że o tym nie wiem), kasa idzie, chalupa super, długów brak.
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Żoną się o mnie martwi.
inni se mogą gadulić ale jeśli sam zainteresowany tu wlazał,mimo że w okuł wszystko gra
_________________ "Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
Pewnie Mam Problem Gość
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 09:51
@ankao30
Nie, nie mam najgorszego zdania o AA,
Przypadkowo poznałem osobę z innego miasta co tam uczęszcza.
Żona go wsypala, żebym go nie kusił.
Później była jakaś rozmowa.
Niektóre grupy rzeczywiście są beznadziejne, inne nawet ciekawe a do tego jest ich sporo i każdy znajdzie coś dla siebie.
Odstrasza to "zaszufladkowanie" o którym piszesz.
@jacek,
Tak to odwrócenie życia o 180* jest chyba najtrudniejsze.
Na tym można polec.
@zołza
To "jakoś" to przez porównanie. Nie piszę że kontroluje ale porównując np do znajomych że studiów, sprzed dwudziestu paru lat to idzie lepiej.
Kumpel z wydziału poszedł do krainy wiecznych lowow już z 8 lat temu (krwotok z wątroby) a pił ze 2 razy mniej ode mnie, drugi też się niedawno przejechał (przed telewizorem, przy flaszce), wreszcie czterech kumpli z akademika ubilo się samochodem po imprezie.
No dobrze, ci byli jeszcze młodzi, tak że nie byli alkoholikami tylko dopiero na stażu.
Koleżanka ze studiów żyje, mają firmę, 3 dzieci ale też jest źle.
Mąż mówi, żeby nie dawać jej wódki bo musi ją później odnosić pijana do łóżka a czasem i przewinac.
No to nie daję, ale ile razy przyjadą, to wszystko robi, żeby się jakoś nawalic.
No to że mną tak jeszcze nie jest i piszę, że jakoś sobie radzę.
Nawet testy na wątrobę wyszły rok temu dobrze, z wyjatkiem lekko zawyzonego GGT.
Znajomy lekarz powiedział, że z takimi wynikami to spokojnie mogę pić, no ale wiadomo - to znajomy, czyli też pije.
Pomogła: 32 razy Dołączyła: 12 Sie 2013 Posty: 1881
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 10:14
To pij dalej... na zdrowie... wszystko co opisujesz jeszcze zatem przed Tobą jeszcze zdążysz leżeć w rowie, jeszcze zdążysz zrobić po pijaku wypadek, jeszcze zdążysz rozwalić sobie wątrobę. Jeszcze tyle lat życia przed Tobą, jeszcze zdążysz tylko pij dalej
Ps. Alkoholizm to choroba ŚMIERTELNA i POSTĘPUJĄCA. Ale można ją powstrzymać na każdym etapie. To chyba, że już umierasz. To wtedy już po ptokach
Pomogła: 62 razy Dołączyła: 03 Maj 2013 Posty: 2219 Skąd: Małopolska
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 11:07
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Nie piszę że kontroluje ale porównując np do znajomych że studiów, sprzed dwudziestu paru lat to idzie lepiej.
Kumpel z wydziału poszedł do krainy wiecznych lowow już z 8 lat temu (krwotok z wątroby) a pił ze 2 razy mniej ode mnie, drugi też się niedawno przejechał (przed telewizorem, przy flaszce),
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Koleżanka ze studiów żyje, mają firmę, 3 dzieci ale też jest źle.
Mąż mówi, żeby nie dawać jej wódki bo musi ją później odnosić pijana do łóżka a czasem i przewinac.
Wszystko kolego przed Tobą
Ps. To ja pisałam o zaszufladkowaniu - właśnie dlatego ,że wiedziałam iż jak zdecyduję się na "odwyk" to już mam posprzątane ( szczególnie w swojej głowie) No a potem...no a potem już było mi wszystko jedno byle się skończyło
plusio Gość
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 11:24
A moze nie masz problemu, moze se to tylko wymyslasz? A po co se problemy wymyslac? Przemysl sprawe. Ustal zyski i straty. Moze czasem sie nie oplacic.
Pewnie Mam Problem Gość
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 11:54
@ankao30,
Najgorzej będzie chyba wejść na spotkanie AA i się przedstawić.
Wiem, że później będzie pewnie jakaś pomoc.
Czytałem o tym programie 12 kroków, który tam oferują.
Z tym pierwszym krokiem (że jestem alkoholikiem) to w zasadzie się pogodzilem.
Ale trzeba to będzie z siebie wydusic.
Na razie w realu zrobiłem to tylko przed żoną.
Żona dobra.
Powiedziała, że już od 20 lat wie że tak jest, ale mnie kocha.
@jacek
Podjrzewam, że prawie każdy, kto tu jest tak napisze.
@zołza
Czy to wogóle kiedyś się kończy, czy też ciągle (może rzadziej, ale jednak) człowiek do tematu (czyli do flaszki) wraca?
Pomogła: 32 razy Dołączyła: 12 Sie 2013 Posty: 1881
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 12:06
Czy to się konczy? Na pewno łagodnieje. Na terapii uczą jak sobie z tym radzić, żeby było łatwiej. Wiadomo, alkoholikiem się jest już do końca zycia. Ale po pewnym czasie głodów coraz mniej. Choć czujnym trzeba być zawsze. Ot. Taka choroba. Ale wiele osob, ktore zaznały trzeźwego zycia, nawet po jakichs potknieciach chca do niego znow wracac
Ty się po prostu boisz że AA zabierze ci swobodę picia, że nic już nie będzie takie samo.
boisz sie co ludzie powiedzą, pij dalej dopiero będa mieli gadanie jak narobisz siary po pijaku.
boisz się nawet tutaj zarejestrować , ukradkiem jako gośc piszesz.
nie wysyłamy danych uzytkowników forum żadnym słuzbom, spoko możesz sie zarejestrować
_________________
żaden tam niezaszczepiony.
Po prostu obywatel czystej krwi
Pomógł: 112 razy Dołączył: 23 Sty 2011 Posty: 4907
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 12:54
Pewnie Mam Problem napisał/a:
Najgorzej będzie chyba wejść na spotkanie AA i się przedstawić
cześć,
a jakby Ci napuchły tak jajka, że nie sposób z bólu wytrzymać, to byś poszedł do urologa, czy byś pisał w internecie, prosiłbyś o rady? wstydziłbyś sie?
idziesz, mówisz dzień dobry, potrzebuje pomocy i ... ktoś do Ciebie podejdzie i Cie wprowadzi we wszystko bezboleśnie i bez jakiegokolwiek stresu
stres i inne strachy są przed, bo nie wiesz czego się spodziewać i głowa podpowiada najgorsze, a powinna najlepsze
wyobraź sobie, ze idziesz bo życiodajną energię
yuraa napisał/a:
Ty się po prostu boisz że AA
zazwyczaj takei są odczucia, bo trzeba do pijoków iść, do sekty, a tam miłe zaskoczenie, ani pijoków ani sekty, tylko normalni ludzie
Pewnie Mam Problem Gość
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 14:58
@ankao30,
Tak, przed sobą też się przyznałem.
Po prostu już jakiś czas temu posprawdzalem kryteria, spełniam wystarczająca ilość tych kryteriów, tak więc tak musi być.
Z faktami się nie dyskutuje.
To, że ludzie się wypierają to chyba wiąże się z powszechnym społecznym wyobrażeniem alkoholika:"to taki pan, zwykle po 50-tce, który leży przy ławce , sika pod siebie i prawie nie umie już mowic, wtedy jak na chwilę wstanie spod ławki żeby kupić denaturat".
Jeżeli jeszcze umie mówić i denaturatu nie kupuje to jest to tylko pijak, a jak nawet pod siebie nie sika to jest to *tylko* osoba naduzywajaca alkohol.
@yuraa
To, że AA zabierze swobodę picia, to się nie boje, tak nie jest.
To, że nic nie będzie *takie samo*, i owszem.
Widzisz dawno temu *takie samo* było fajne ale z biegiem lat coraz bardziej mnie mierzi.
Powstaje sprzeczność chcesz *tego samego* a zarazem masz tego dość.
Tak więc boję się tego, że od początku trzeba będzie się uczyć żyć, bawić się bez picia itd.
Chyba się zarestruje wieczorem albo rano.
@Szymon,
W przypadkach nagłych idzie się do lekarza, tutaj trzeba podjąć decyzję bez tego ciśnienia naglosci.
Co do wyobrażeń o klubach AA to rzeczywiście kojarzy się to z *pójściem do pijoków*.
Już stają ci przed oczami obrazki, jak to będzie wyglądać.
Kto będzie szefem, pewnie ten z największym i z najczerwienszym nosem co potrzebuje tłumacza żebym mógł zrozumieć co mówi.
Z drugiej strony wiem, że to nieprawda, że tacy ludzie tam prawie nie przychodzą, bo najzwyczajniej nie są zainteresowani pomocą.
Także może nie będzie tak źle...
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum