Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA"

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Nic się nie kończy, póki się nie skończy... część druga
Autor Wiadomość
Robin 
Towarzyski


Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 110
Wysłany: Wto 16 Wrz, 2025 15:02   

Jonesy napisał/a:
Gdzieś w pewnym momencie zacząłem widzieć w obu córkach już dorosłe kobiety i przełączyło mi się w głowie. Wiem, że to moje dzieci, ale mam jakieś blokady z okazywaniem im głębszych uczuć. Z Iwoną się tulą codziennie. Ja mogę tylko patrzeć i się zastanawiać jak? dlaczego?

No nic, mam jeszcze młodego jakby co. Ale też szybko rośnie...


Mój tata miał podobnie. Miałam się zapytać w poprzednim komentarzu czy może też tak jest u ciebie, ale pomyślałam, że może to zbyt prywatne pytanie... :oops:
Dla mnie to było wtedy bardzo przykre, że ten kontakt fizyczny się tak prawie z dnia na dzień urwał, dopiero w sumie wiele lat później, na terapii, dowiedziałam się, jak to od strony faceta może wyglądać i że dla nich właśnie jak córka zmienia się w kobietę, pojawia się taka blokada, że to już nie dziecko. Bardzo nas za to łączyły wspólne aktywności, oboje lubimy jeździć na rowerach, nartach, grać w gry planszowe, pracować w ogrodzie. To był taki "nasz" czas bo ani moja mama, ani rodzeństwo za tym nie przepadali tak bardzo. W sumie taki banał, że wspólne aktywności łączą, no ale łączą, bo zazwyczaj przy tym się gadało, spotykały nas jakieś przygody, i tak jakoś dzisiaj, jak już tata jest chory i rzecz jasna nie ma na nie siły, to ja ciągle mam wspomnienia tego co robiliśmy razem i to są takie chwile, do których bardzo lubię wracać.

--
Edit
Chociaż był taki okres, że ja tych aktywności z nim nie chciałam, ogólnie byłam wtedy bardzo rozżalona, za to, że pozwolił, żeby ta nasza rodzina wyglądała tak jak wyglądała. Dzisiaj żałuję trochę tych straconych lat, bo mogłabym mieć kilka lat więcej do wspominania.
Ostatnio zmieniony przez Robin Wto 16 Wrz, 2025 15:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
kiwi 
Trajkotka



Pomogła: 28 razy
Dołączyła: 23 Sty 2010
Posty: 1511
Wysłany: Wto 16 Wrz, 2025 18:08   

Zapytaj sie wprost ....kochana corko czy corki ....mam taka ochote Was przytulic i ucalowac w policzek ....czy moge ?!
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 57
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 4044
Wysłany: Wto 16 Wrz, 2025 18:33   

Ja na takie pytanie bym przywaliła gdybym mogła.
_________________
[*] [*] [*]

Bądź nietykalny i rób swoje.
 
     
Jonesy 
Upierdliwiec



Pomógł: 41 razy
Wiek: 44
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 2519
Wysłany: Śro 17 Wrz, 2025 08:02   

Maciejka napisał/a:
Ja na takie pytanie bym przywaliła gdybym mogła.


Obawiam się że możesz mieć rację ;/
_________________
Nemo vir est qui mundum non reddat meliorem
 
     
Robin 
Towarzyski


Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 110
Wysłany: Śro 17 Wrz, 2025 09:00   

Ja bym nie przywaliła, ale poczułabym się dziwnie, bo bliskość jest dla mnie czymś niewymuszonym, naturalnym, a to zapytanie jest takie oficjalne jakbyś obcą kobietę na balu do tańca prosił.
Natomiast jest jeszcze taka rzecz, że kilka razy wspomniałeś o tym, że tym czujesz się winny, ty masz wyrzuty sumienia, ale nie poruszasz tematu, tylko się jakby odsuwasz, ale też boli cię to odsunięcie. I to też jest tak, że druga osoba nie czyta w naszych myślach i nie musi wiedzieć, że ty się odsuwasz chociaż chciałbyś być blisko, tylko ocenia na podstawie samego zachowania.
I pytanie czy na podstawie samego twojego zachowania, bez wnikania w to co ty tam w środku czujesz, twoje córki nie mogą wysnuć wniosku, że po prostu wolisz najmłodszego? Że jasne starasz się sprawiedliwie jakieś tam rzeczy materialne dzielić, ale że czułość i miłość zachowujesz głównie dla niego? Nie wiem jak jest, jak na co dzień to sobie okazujecie, ale jakby mój ojciec jedno dziecko tulił, bawił się i generalnie cieszył, a mnie jakby omijał, to tak bym sobie mogła pomyśleć.
 
     
Jonesy 
Upierdliwiec



Pomógł: 41 razy
Wiek: 44
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 2519
Wysłany: Śro 17 Wrz, 2025 09:05   

Ależ pełna zgoda, na pewno mogą odnosić takie wrażenie. Podobnie jak ja czuję się niefajnie jak tulą się z Iwoną, a ja jestem z boku.
Muszę pracować nad emocjami i nad okazywaniem uczuć i to jest fakt. Będę na ten temat rozmawiał z moim terapeutą.
_________________
Nemo vir est qui mundum non reddat meliorem
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 232 razy
Wiek: 55
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5464
Wysłany: Czw 18 Wrz, 2025 20:53   

Maciejka napisał/a:
Drzwi nie zakluczone...

Ja to też znam... ale my z jednego fyrtla prawie... :)

A co do nastolatków. Niedawno czytałam taką całkiem mądrą książkę, że to odsuwanie się nastolatków to bardzo biologiczny proces... Ot, ma ich przystosować do życia poza rodziną i ostatecznie do założenia własnej rodziny. Ewentualnie później może nastąpić zbliżenie do rodziny pochodzenia, bo może zacząć się liczyć współpraca w większym stadzie (bezpieczeństwo, współpraca, wspólna opieka).

Myślę, że dzisiejsi nastolatkowie buntują się w sposób mniej dla nas oczywisty. Myśmy buntowali się bardzo na "zewnątrz", ucieczką w spotkania, na koncerty, wyjścia z domu, walki o coraz dłuższe pozostawanie poza domem. Dzisiaj już chyba to jest taka ucieczka wewnętrzna, bo życie młodych też się przeniosło w dużej mierze do wirtualu.

A tak w kwestii terapii córki. Ja co prawda terapię robiłam jako dorosła osoba, ale sporo tej pracy było poświęcone relacjom z rodzicami. I tam wpierw była w końcu wyrażona złość, a nawet wściekłość, byłam już dorosła, więc nie poleciałam z tym do nich, żeby w końcu wykrzyczeć, a zrobiłam to powoli w gabinecie psychologa. Dopiero potem relacje zaczęły normalnieć. Trochę czasu nawet trwało, zanim "raczyłam" zauważyć, że oni się w międzyczasie zestarzeli. Nawet nieco zmienili. Wcześniej zaślepiała mnie złość z dzieciństwa. Ja miałam 40 lat, a i tak było mi to trudno sobie poukładać, a co dopiero nastolatce.
 
     
Jonesy 
Upierdliwiec



Pomógł: 41 razy
Wiek: 44
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 2519
Wysłany: Pon 17 Lis, 2025 08:39   

Zbliża się termin grudniowych 137 Dni Skupienia w Gostyniu. Wrzucam program (co prawda średnia jakość, ale jak dostanę lepszą to zaktualizuję)
_________________
Nemo vir est qui mundum non reddat meliorem
 
     
Jonesy 
Upierdliwiec



Pomógł: 41 razy
Wiek: 44
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 2519
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 08:23   

Mam taka refleksję, trochę po ogólnopolsko-fejsbukowym wysypie komentarzy po premierze filmu Dom Dobry, a trochę też pod wpływem niektórych wydarzeń jakie mają miejsce na naszym forum od jakiegoś czasu.
Otóż, co dziwnego się stało, a co do mnie wcześniej nie docierało, to wysyp komentarzy po premierze filmu Dom Dobry. Filmu co prawda jeszcze nie oglądałem, będąc człowiekiem jakim jestem, niezbyt skorym do przemocy, generalnie optującym za pokojowym rozwiązywaniem sytuacji, nie miałem za bardzo zamiaru ani potrzeby iśc na niego do kina (mając do wyboru ten film a specjalny pokaz oryginalnych Szczęk Spielberga w Rialto, wybrałbym się na horror o rekinie ludojadzie ;)
Nie byłem jednak świadomy skali problemu przemocy w polskich domach. A jest on najwyraźniej porażający. Oczywiście głównie z racji takiej a nie innej podjętej tematyki przez Smarzowskiego skupiają się wszyscy na przemocy męskiej (kompletnie pomijając lub marginalizując przemoc kobiecą, nie tylko do mężczyzn ale przede wszystkim do dzieci (ale zdaję sobie sprawę, że taki film raczej nie miałby szans na sukces komercyjny, bo zbyt mała byłaby grupa docelowa, a zbyt duży dyskomfort w trakcie seansu)). I tak się zastanawiałem jak to jest? Jak to możliwe że w człowieku siedzi tyle zła? Jak to jest, że dwoje ludzi, przecież musi się w sobie zakochać, jest ten okres narzeczeństwa a potem przysięga ślubna. I co? Wcześniej ten "diabeł" siedział w ukryciu i sobie czekał? Nie było go? Ktoś go "wywołał"? Nie pojmuję tego. Przecież musiały być jakieś znaki wcześniej, musiały być jakieś chwile przemocowe. Czy miłość jest tak ślepa, że potrafi przesłonić takie czerwone flagi?
I tu przejdę do drugiej części moich refleksji. Od jakiegoś czasu widzę tu na forum że pojawiły się rajdy pijanego jegomościa. Nie są one ani fajne ani miłe. Nie wnoszą nic do rozmowy poza żenadą i poczuciem że jest się atakowanym. Wchodzi gość spity na forum dla osób uzależnionych i szukających pomocy, atakuje na prawo i lewo, ubliża i wymyśla, tłumaczy się że to przez to że pije, potem informuje ile i co pije i bawi się w najlepsze. Dawniej, kilka lat temu, miałby bana i ostrzeżenie, że pod wpływem możesz ale czytać, a nie wchodzić w polemiki czy pyskówki. A tymczasem co się dzieje? Ktoś mu pisze, że lubi czytać jak pisze o drzewkach i ptaszkach. Ktoś inny go broni, że trzeba mu dać popisać, bo forum i tak umiera, to lepszy pijacki bełkot jak żaden. Ktoś inny ustawia po kątach ludzi, którzy mu zwracają uwagę na niestosowność jego zachowania.
Innymi słowy, przez analogię, wpuszczamy do naszej bezpiecznej przystani agresora, pozwalamy mu nas policzkować, wyzywać i ubliżać i w dodatku bronimy go, że w sumie to on jest biedny i zagubiony, ale jak się nie upije to na pewno będzie fajny i wartościowy i w sumie to lepiej taki gość w dom jak żaden...

No sorry ale nie, nie ma we mnie zgody na takie coś. Bo "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił". Ja nie mówię że Halibut jest zły. Ale mówię, że to co odwala tutaj na forum, pod wpływem alkoholu już złe jest. I bronienie go i wybielanie jest jeszcze bardziej złe i szkodliwe. I mnie się to nie podoba.
_________________
Nemo vir est qui mundum non reddat meliorem
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 57
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 4044
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 08:41   

Chyba , że osoba, która go broni , broni siebie. Co oczywiście nie usprawiedliwia ani jednego ani drugiego zachowania. Można chyba jeszcze zablokować próbie która pisze pijana pisania na forach tematycznych.
_________________
[*] [*] [*]

Bądź nietykalny i rób swoje.
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 57
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 4044
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 09:35   

Jonesy napisał/a:
Mam taka refleksję, trochę po ogólnopolsko-fejsbukowym wysypie komentarzy po premierze filmu Dom Dobry, a trochę też pod wpływem niektórych wydarzeń jakie mają miejsce na naszym forum od jakiegoś czasu.
Otóż, co dziwnego się stało, a co do mnie wcześniej nie docierało, to wysyp komentarzy po premierze filmu Dom Dobry. Filmu co prawda jeszcze nie oglądałem, będąc człowiekiem jakim jestem, niezbyt skorym do przemocy, generalnie optującym za pokojowym rozwiązywaniem sytuacji, nie miałem za bardzo zamiaru ani potrzeby iśc na niego do kina (mając do wyboru ten film a specjalny pokaz oryginalnych Szczęk Spielberga w Rialto, wybrałbym się na horror o rekinie ludojadzie ;)
Nie byłem jednak świadomy skali problemu przemocy w polskich domach. A jest on najwyraźniej porażający. Oczywiście głównie z racji takiej a nie innej podjętej tematyki przez Smarzowskiego skupiają się wszyscy na przemocy męskiej (kompletnie pomijając lub marginalizując przemoc kobiecą, nie tylko do mężczyzn ale przede wszystkim do dzieci (ale zdaję sobie sprawę, że taki film raczej nie miałby szans na sukces komercyjny, bo zbyt mała byłaby grupa docelowa, a zbyt duży dyskomfort w trakcie seansu)). I tak się zastanawiałem jak to jest? Jak to możliwe że w człowieku siedzi tyle zła? Jak to jest, że dwoje ludzi, przecież musi się w sobie zakochać, jest ten okres narzeczeństwa a potem przysięga ślubna. I co? Wcześniej ten "diabeł" siedział w ukryciu i sobie czekał? Nie było go? Ktoś go "wywołał"? Nie pojmuję tego. Przecież musiały być jakieś znaki wcześniej, musiały być jakieś chwile przemocowe. Czy miłość jest tak ślepa, że potrafi przesłonić takie czerwone flagi



Mogłabym bym na ten temat , temat przemocy, agresji, biernej agresji , przyzwolenia na pewne zwroty i akceptacji tego, przymykania oczu napisać że dwie strony ale nie chce mi się.
Wychowałam się w domu gdzie przemoc była miłością, troska, sposobem na przetrwanie, zwróceniem na siebie uwagi, dostania zainteresowania , ochrony i nie było w tym nic złego. Działał system iluzji i zaprzeczeń i oczywiście było masakrycznie dużo takiego przejmującego zniewalającego, toksycznego wstydu, wjeżdżania na emocje , na poczucie winy . Myślałam , że tak wygląda relacja między ludźmi, że na tym polega związek, małżeństwo. Tak się nauczyłam. Żyłam na beczce prochu która w każdej chwili mogła eksplodować. Niestety tak się nauczyłam w domu i pomimo że wiedziałam bądź widziałam że w innych domach jest inaczej i postanowiłam że ja będę inaczej żyć. Wyszłam za przemocowo- agresywnego alkoholika. Tatuś też był przemocowo- agresywny, często bierno agresywny. Człowiek ma swoją wytrzymałość, znosi do pewnego momentu ale potem czasem zwyczajnie szuka zemsty, odegrania się na kimś jednocześnie zapominając że takie zachowanie tylko niszczą głównie tego który tak postępuje. Ten drugi może po prostu powiedzieć spadaj albo rzucając niecenzuralne mniej lub bardziej niecenzuralne słowo mówi co....zaczepić to lepiej.....
Co do czerwonych lampek. Normalność można rozumieć tak jak napisałam wcześniej bądź jako troskę, miłość , szacunek, kulturalne słownictwo albo jeszcze inaczej. Jeśli przemoc , agresją jest normalna to w jaki sposób może zapalić się czerwona lampka.
Czy tu jest miłość na początku? No cóż zależy co dana osoba rozumie przez miłość . Myślę że wystarczy tego paplania ode mnie.
_________________
[*] [*] [*]

Bądź nietykalny i rób swoje.
 
     
OSSA 
Upierdliwiec


Pomogła: 29 razy
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 2287
Skąd: wielkopolska
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 09:39   

Jonesy napisał/a:
No sorry ale nie, nie ma we mnie zgody na takie coś. Bo "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił". Ja nie mówię że Halibut jest zły. Ale mówię, że to co odwala tutaj na forum, pod wpływem alkoholu już złe jest. I bronienie go i wybielanie jest jeszcze bardziej złe i szkodliwe. I mnie się to nie podoba.


Wszystko w tym temacie , nie powinno być przyzwolenia na forum na takie zachowanie. zwłaszcza w otwartej części dostępnej dla każdego.
 
     
dromax 
Gaduła
abstynencki styl życia



Pomógł: 2 razy
Wiek: 75
Dołączył: 27 Lis 2010
Posty: 626
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 11:28   

JONESY>>>Ja nie mówię że Halibut jest zły. Ale mówię, że to co odwala tutaj na forum, pod wpływem alkoholu już złe jest. I bronienie go i wybielanie jest jeszcze bardziej złe i szkodliwe. I mnie się to nie podoba.
=========================================
8| 8| Ja już gdzieś tu pisałem o czwartej prędkości kosmicznej. Należałoby tego Halibuta wystrzelić właśnie z taką prędkością poza GALAKTYKĘ!!!
_________________
http://bez-dymka.cba.pl
Ostatnio zmieniony przez dromax Wto 18 Lis, 2025 11:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
staaw 
Uzależniony od Dekadencji


Pomógł: 125 razy
Wiek: 54
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 9052
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 15:51   

Jonesy napisał/a:

No sorry ale nie, nie ma we mnie zgody na takie coś. Bo "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił". Ja nie mówię że Halibut jest zły. Ale mówię, że to co odwala tutaj na forum, pod wpływem alkoholu już złe jest. I bronienie go i wybielanie jest jeszcze bardziej złe i szkodliwe. I mnie się to nie podoba.

A we mnie jest dużo zgody na innych ludzi.
Na ten przykład, nie bierz zbyt osobiście, z trudem powstrzymuję odruch wymiotny czytając bzdury które wypisujesz, lecz nigdy nie poparłbym pomysłu zabronienia Tobie pisania na forumie :)
Słowo honoru że nie uważam Ciebie za złego człowieka... :takjest:
_________________
Nadejdą czasy kiedy mędrcy będą udawać ignorantów, by nie sprawiać przykrości głupcom...
 
     
yuraa 
Moderator


Pomógł: 111 razy
Wiek: 63
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4277
Skąd: Police
Wysłany: Wto 18 Lis, 2025 21:08   

Wszedłem na forum jak zwykle raz na kilka dni.
Zobaczyłem zgłoszony do admiralicji post, ten powyżej autorstwa Staawa, nieistotne kto zgłosił.
otworzyłem - muszę zająć stanowisko,

No cóż szczere wyznanie , ocena działania, nie człowieka. Ktoś mógłby się poczuć obrażony , kto inny nie.
Ja nie widzę nic co kwalifikowało by się do udzielania ostrzeżenia.
Zgłoszenie zdjąłem i tyle.
_________________
:yura:
żaden tam niezaszczepiony.
Po prostu obywatel czystej krwi
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9