Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA"

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Niepijący alkoholik
Autor Wiadomość
Wiedźma 
Administrator


Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 04 Paź 2008
Posty: 9778
Wysłany: Czw 08 Sie, 2024 06:59   

Betrusz napisał/a:
Gdy pił, wracał i spał lub miał poczucie winy i przez jakiś czas się starał.

Często się zdarza, że związki rozpadają się gdy alkoholik wytrzeźwieje.
Bo gdy pił, rodzina musiała radzić sobie bez jego udziału w codziennym życiu,
a on - będąc właśnie na poczuciu winy - pozwolił odsunąć się od decydowania o podstawowych sprawach.
Po wytrzeźwieniu chciałby pełnić rolę Samca Alfa w tym stadzie, ale ta rola jest już zajęta przez Samicę Alfa.
I to jest pole do konfliktów - tak po krótce.
Może i u Was ten schemat zadziałał? :roll:
_________________
Anioły dlatego latają, że lekce sobie ważą...
Co Wiedźma robi po godzinach
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 232 razy
Wiek: 55
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5464
Wysłany: Czw 08 Sie, 2024 18:17   

Jestem w związku z niepijącym alkoholikiem. Równolegle zaczęliśmy swoje leczenie. Osobiście- w kwestii związku- bardzo mi pomagała zarówno terapia (szczególnie indywidualna, bo na grupowej byłam jedyna, której partner zaczął trzeźwieć) i Al-Anon, gdzie spotykałam już więcej kobietek w podobnej sytuacji. No my już blisko 20 rocznicy od zwrotu w kierunku zdrowienia.

Dużo kwestii kiedyś mi wytłumaczyła książka Anny Dodziuk "Trzeźwieć razem". Kojarzę, że w tym temacie też była książka z literatury Al-anon, dotycząca takich nowych-nienowych związków, ale niestety - nie pamiętam tytułu.

Możliwe, że od tamtych lat pojawiła się jakaś nowa literatura w temacie :Jak żyć z (lub obok) trzeźwiejącym (lub tylko zachowującym abstynencję) alkoholikiem. Może warto poszukać?

Ze swej strony powiem tak - taki związek nie jest łatwy, ale też mam świadomość, że związek z każdym człowiekiem może mieć swoje górki i doły. Gdy w tle jest do tego alkoholizm (a na dodatek przemoc), sprawy się mocno komplikują. Zwykle współuzależnione też mają swoje problemy do rozwiązania, bo z jakiegoś wewnętrznego powodu kiedyś miały (lub mają nadal) skłonność do pakowania się w takie sytuacje, toksyczne związki, itd. Myślę, że osoba zdrowa, dobrze funkcjonująca - ma na tyle silny instynkt samozachowawczy, że szybko się wymiksuje z takiego układu.

Mój partner też ma gorsze i lepsze dni. Bywa, że żałuję kiedyś podjętej decyzji o pozostaniu z trzeźwiejącym alkoholikiem. Było nienajgorzej, gdy pracował nad sobą. Mi było łatwiej. Teraz- od lat- nie chodzi na terapie, AA, rzadko ma kontakt z innymi trzeźwiejącymi alkoholikami (no czasem... coś tam słucha w stylu mądrości na FB czy Youtubie), ale często ma zmienne nastroje, a sytuacje stresowe bardzo się odbijają na naszej relacji, znacznie bardziej, niż bym chciała.

Z drugiej strony - sama też teraz mało robię w temacie współuzależnienia (chociaż raz na jakiś czas wskoczę na miting, spotkam się z koleżankami z terapii). Bardziej mnie teraz zajmuje wychodzenie z depresji i zajęcie się ADHD, które niedawno u mnie zdiagnozowano.

I pewnie brutalnie to zabrzmi, ale jak moim partnerem "trzepie" (nie wiem, czy to nawroty, czy niestabilność emocjonalna i mam gdzieś, czym to jest spowodowane) to bywa, że jak mantrę powtarzam sobie: "Żyj tak, jakby go nie było". Odcinam się i zajmuję się swoimi sprawami, minimalizując jak mogę wpływ tej sytuacji na moje emocje. To wciąż trudne, ale skoro podjęłam kiedyś decyzję i utrzymuję się w tej decyzji na dziś o życiu z alkoholikiem - to ponoszę też konsekwencje takiej, a nie innej decyzji. I wciąż pamiętam o tym, że każdą życiową decyzję można zmienić. Zwykle po jakimś czasie, emocje przygasają i życie u nas toczy się nieco normalniejszym torem.
 
     
Betrusz 
Małomówny
Roxi


Dołączyła: 04 Sie 2016
Posty: 63
Wysłany: Nie 18 Sie, 2024 23:54   

pietruszka- dziękuję za mądre zdanie - Zyj, tak jakby go nie było... Może faktycznie to jest wyjście...Niepotrzebnie wkręcam się w jego emocje, przeżywam, rozpaczam...zamiast zająć się sobą i swoim życiem. Spróbuję.
Wiedźma - samica Alfa..może coś w tym jest :) Chociaż, z tego co widzę, to on ma kompleksy i zaniżone poczucie wartości.
 
     
dromax 
Gaduła
abstynencki styl życia



Pomógł: 2 razy
Wiek: 75
Dołączył: 27 Lis 2010
Posty: 621
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Śro 15 Paź, 2025 12:15   

Betrusz... - Są możliwości terapii małżeńskiej, które organizuje zarówno Kościół jak i instytucje świeckie... :>
:shock: Np w KRzK są tzw. formacje DIALOG WE DWOJE. Znam tę formę. Brałem z żoną w niej udział. To jest REWELACJA!
_________________
http://bez-dymka.cba.pl
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8